Eksport rosyjskiej ropy przez kluczowe terminale Morza Bałtyckiego został całkowicie sparaliżowany po bezprecedensowym ataku dronów na obwód leningradzki. Jak donosi Reuters, powołując się na źródła branżowe, praca portów Primorsk i Ust-Ługa została wstrzymana. Przez te węzły przechodzi do połowy całego morskiego eksportu surowej ropy z FR.
Szczegóły incydentu:
- Skala ataku: Nalot w nocy na 23 marca był największym od początku wojny — uczestniczyło w nim co najmniej 60 dronów.
- Primorsk: Gubernator Aleksander Drozdenko potwierdził trafienia w infrastrukturę portową. Na terminalu, który wysyła około 1 mln baryłek dziennie, zapaliło się kilka zbiorników paliwa.
- Ust-Ługa: Załadunki również zostały przerwane. Przez ten port nafciarze wywozili około 700 tys. baryłek na dobę. Dokładny stopień uszkodzeń terminalu w Ust-Łudze jest obecnie ustalany.
- Łączne straty: Nagłe zatrzymanie portów wycofało z rynku około 1,7 mln baryłek ropy dziennie.
Sytuację komplikuje fakt, że rosyjskie firmy naftowe nie dysponują obecnie alternatywnymi trasami o takiej przepustowości.
Podsumowanie analityczne: Całkowite wstrzymanie eksportu bałtyckiego to „czarny łabędź” dla rosyjskiego budżetu i krytyczny cios w logistykę energetyczną. Bałtyk był ostatnim relatywnie bezpiecznym oknem dla przychodów walutowych, a jego zamknięcie z powodu zmasowanego ataku dronów przenosi konfrontację ekonomiczną w fazę fizycznego niszczenia potencjału eksportowego. Utrata 1,7 mln baryłek dziennie nie tylko wywoła skok światowych cen ropy, ale także stworzy kolosalną presję na krajowy system magazynowania: jeśli eksport nie zostanie wznowiony w najbliższych dniach, firmy będą zmuszone do konserwacji odwiertów. Jest to jaskrawy dowód na to, że obrona przeciwlotnicza nie jest w stanie zapewnić nietykalności obiektów przynoszących państwu główne dochody.