W Europie nabierają tempa prace nad planem, który ma zapewnić możliwość wykorzystania istniejących struktur wojskowych NATO do samodzielnej obrony w przypadku wyjścia Stanów Zjednoczonych z sojuszu. Według The Wall Street Journal, proces ten zyskał nowy impuls dzięki poparciu Niemiec. Berlin przez dziesięciolecia opierał się francuskim wezwaniom do wzmocnienia suwerenności obronnej Europy, jednak pod rządami kanclerza Friedricha Merza sytuacja uległa zmianie.
Administracja Merza wychodzi z założenia, że wiarygodność USA jako sojusznika została fundamentalnie podważona — i nie ogranicza się to tylko do postaci Donalda Trumpa, lecz odzwierciedla długofalowy trend amerykańskiego izolacjonizmu.
Główne kierunki planu „Europejskiego NATO”:
- Reforma dowodzenia: Przekazanie kluczowych stanowisk w dowództwie operacyjnym sojuszu europejskim generałom. Historycznie nadrzędną rolę w strukturach wojskowych NATO zawsze odgrywali Amerykanie.
- Niezależność zasobowa: Masowe zwiększanie własnych zdolności wojskowych, które mają uzupełnić, a w przyszłości zastąpić amerykańskie zasoby (obrona przeciwlotnicza, rozpoznanie strategiczne, logistyka).
- Wykorzystanie infrastruktury: Plan zakłada utrzymanie prawnych i technicznych struktur NATO jako szkieletu dla czysto europejskiego sojuszu obronnego, aby nie budować nowej machiny biurokratycznej od zera.
Francja i Niemcy, które wcześniej różniły się w kwestii „europejskiej suwerenności”, występują teraz we wspólnym froncie, dążąc do przyciągnięcia do inicjatywy innych krajów UE oraz Wielkiej Brytanii.
Podsumowanie analityczne: Zwrot Niemiec o 180 stopni oznacza koniec epoki „amerykańskiego parasola” nad Europą. O ile wcześniej Berlin widział w USA jedynego gwaranta bezpieczeństwa, o tyle teraz postrzega je jako źródło geopolitycznej niepewności. Stworzenie „Europejskiego NATO” to próba zachowania sprawności zachodniego bloku wojskowego w warunkach, gdy Biały Dom może w każdej chwili zainicjować procedurę wyjścia z Sojuszu. Głównym wyzwaniem pozostanie kwestia odstraszania nuklearnego: bez USA Europa będzie musiała albo polegać wyłącznie na arsenałach Francji i Brytanii, albo rozpocząć dyskusję o stworzeniu własnej ogólnoeuropejskiej tarczy nuklearnej.