Unia Europejska dąży do opracowania wspólnej strategii przeciwdziałania narastającej ekspansji gospodarczej Chin, aby chronić własny przemysł i zablokować próby Pekinu zmierzające do uzależnienia Europy poprzez mechanizmy nierynkowe. Jednak sformowaniu „jednolitego frontu” przeszkadzają różnice zdań między państwami członkowskimi, które stawiają własne interesy narodowe ponad wytyczne Brukseli — donosi portal Politico.
Główne punkty zapalne:
- Industrial Acceleration Act (IAA): To flagowy projekt Komisji Europejskiej (KE) mający na celu odrodzenie przemysłu UE. Plan ten przewiduje m.in. drastyczne ograniczenie chińskich inwestycji w kluczowych sektorach strategicznych.
- Inwestycyjny opór: Niektóre państwa, takie jak Hiszpania i Węgry, otwarcie ignorują zalecenia Brukseli.
- Kluczowe inwestycje: Chiński gigant akumulatorowy CATL inwestuje 4,1 mld euro w fabrykę w Saragossie. Z kolei koncern motoryzacyjny Chery jeszcze w tym roku uruchomi pod Barceloną swój pierwszy europejski zakład produkcyjny.
Podsumowanie analityczne:
Sytuacja wokół „ustawy o przyspieszeniu przemysłowym” (IAA) obnaża fundamentalną słabość UE: brak spójnej polityki finansowej, która mogłaby wesprzeć ambicje geopolityczne. Bruksela wymaga od krajów członkowskich rezygnacji z chińskiego kapitału w imię „autonomii strategicznej”, ale nie oferuje w zamian adekwatnej rekompensaty finansowej na rozwój rodzimego przemysłu.
Dla krajów takich jak Hiszpania, inwestycje CATL czy Chery to koło ratunkowe dla gospodarki i szansa na zajęcie pozycji lidera w segmencie elektromobilności. Pekin po mistrzowsku wykorzystuje taktykę „dziel i rządź”, inwestując w tych krajach, które mogą stać się jego rzecznikami wewnątrz struktur unijnych. Stawia to pod znakiem zapytania nie tylko IAA, ale całą strategię bezpieczeństwa ekonomicznego UE. W 2026 roku Europa stoi przed dramatycznym wyborem: między ryzykiem deindustrializacji (bez Chin) a utratą suwerenności gospodarczej (z Chinami).